Recenzja Restauracji Lavash

Kuchnia kaukazka lub kuchnia ormiańska to dla wielu z nas zagadka. Wydaje się, że w Łodzi praktycznie nieznana, jest jedną z najbardziej zróżnicowanych i oryginalnych na świecie. Smaki dla nas bardzo egzotyczne, dziwne przyprawy i trudne do wymówienia nazwy zachęcają do poznania jej lepiej. Miałam przyjemność próbowania tej kuchni kilkukrotnie i mam do niej spory sentyment.

źródło: gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

Wybraliśmy się z mężem do nowo otwartej restauracji Lavash przy ul. Piotrkowskiej 69 w sobotnie popołudnie. Trafiliśmy troszkę pechowo ponieważ wszystkie stoliki były zajęte i początkowo wydawało nam się że to wina wybranej przez nas pory dnia. W późniejszej rozmowie z bardzo miłym kelnerem dowiedzieliśmy się że niemal non stop jest problem ze znalezieniem wolnego stolika. Najlepiej w takim razie zrobić rezerwację.  Oczywiście wdaliśmy się w rozmowę z kelnerem, zawsze lubimy się zaprzyjaźnić z danym miejscem, poczuć się jak u siebie. W Lavash’u jest to możliwe, panuje tam swobodna atmosfera wschodniej gościnności.

Kiedy już udało nam się usiąść i dostaliśmy Menu, odkryliśmy mnóstwo ciekawych pozycji częściowo zapisanych w języku ormiańskim co sprawia początkowo pewien kłopot przy wyborze. Na szczęście kelner pomógł nam w rozszyfrowaniu obco brzmiących nazw i sprawnie wybraliśmy dania na sobotni obiad.

Zaczęliśmy od przystawek, deska z domowej roboty ormiańskim serem, wędliną troszkę przypominającą włoskie prosciutto, chlebkiem lavash i świeżą kolendrą oraz roladki z bakłażana nadziewanego pastą z orzechów z dodatkiem granatu. Brzmi egzotycznie? Ale smakowało wybornie :-)

Na główne danie zamówiliśmy duszoną wołowinę w sosie z pomidorów i bakłażanów (uwielbiam bakłażany i lubię odkrywać nowe metody na ich przyrządzanie) podane z cudownie przyprawionym ryżem oraz rekomendowaną przez kelnera baraninę, długo gotowaną w lekko pomidorowym sosie z dodatkiem ziemniaków. Dodatkowo zamówiliśmy sałatkę Tabule, czyli kaszę pęczak z sałatą, miętą i pietruszką. Wszystko było przepyszne, idealnie przyprawione, wołowina lekko pikantna, baranina cudownie rozpływająca się w ustach. Porcje były naprawdę słusznej wielkości, głodny raczej nikt z Lavash nie wyjdzie. Chciałam zwrócić jeszcze uwagę na przepyszne konfitury, lub syropy podane do herbaty, zrobione z tak egzotycznych dla nas owoców jak pigwa, figa, orzech i inne. Naprawdę warte spróbowania, szczególnie dlatego, że można je zakupić do domu, w restauracji półki uginają się od rodzimych przetworów w słoikach. Na uwagę zasługuje również fakt, że w karcie znajdziemy bardzo dużo dań dla wegetarian, którzy w Łodzi traktowani są raczej po macoszemu.

Ceny przystępne, przystawki 8-16 zł, drugie dania 15-30 zł. Obiad dla 2 osób, przystawka i główne danie, bądź zupa i główne danie to wydatek od 60 do 100 zł, jak na łódzkie warunki to bardzo przyzwoicie za tak wysoką jakość.

Podsumowując, serdecznie polecam Lavash wszystkim lubiącym kuchnie regionalne, smakoszom i tym którzy pragną odkrywać nowe smaki. My na pewno jeszcze tam wrócimy!

 

Komentarze do “Recenzja Restauracji Lavash

  1. Łukasz

    Byłem w tej restauracji zachecony artykułem w jednej z codziennych gazet. A ze Łódź leżała na trasie mojego przejazdu- postanowiłem tam zagościc na obiad (słowo lancz kojarzy mi sie z linczem…)
    Nie chce sie rozpisywać- było przepyszne. Smaczna przystawka, smaczne danie główne…dopisałbym ze i deser smaczny ale wierzcie mi…po 2 pierwszych daniach o deserze mogłem pomarzyć. Rewelacja! Wróć tam chce na 100% zwłaszcza kiedy wprowadzone zostanie do karty moje ulubione wino z granatów

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>